PL  RU  EN  FR  UA  SR

IKONOSTAS ŚWIATŁA


ADAM STALONY-DOBRZAŃSKI


Sygnatura skomponowana przez artystę w formie gotyckiego gmerku zbudowana jest ze splecionych ze sobą pierwszych liter jego imienia i nazwiska: ASD. Budują one kształt Łodzi Piotrowej założonej na równoramiennym greckim krzyżu.




Prof. Kazimierz Kuczman. WITRAŻE ADAMA STALONY-DOBRZAŃSKIEGO

Witrażownictwo, sztuka światła i barw, to najbardziej specyficzna odmiana malarstwa, w którym kolory, ożywiane przez słoneczne światło padające od tyłu obrazu, wprowadzają do sakralnych wnętrz niebiański, mistyczny nastrój. Szklane obrazy w oknach pojawiły się już u progu rozmiłowanego w mistycyzmie średniowiecza, znane były i w Bizancjum i na zachodzie Europy, a ukształtowana wtedy ich technologia w zasadzie przetrwała do dziś. Sposób tworzenia witraży opisał w XII wieku mnich Teofil w traktacie De diversis artibus, a także niejaki Herakliusz w dziele De coloribus et artibus romanorum. Złoty okres rozwoju tej sztuki to gotyk, ze szkieletową konstrukcją budowli, tworzącą wielkie powierzchnie okienne, które dawały artystom olbrzymie możliwości olśniewania widza, stanowiły zarazem wizualne księgi teologiczne, Bibliae pauperum. Witraże w najbardziej ażurowych, niebotycznych katedrach francuskich, z Chartres na czele, to najpiękniejsze osiągnięcia w historii tej dziedziny.

Również polski gotyk wydał piękne owoce w tym zakresie. Zachowany w oknach prezbiterium kościoła Mariackiego w Krakowie znakomity zespół witraży stanowił i może stanowić też dziś lekcję, i źródło inspiracji dla kolejnych pokoleń twórców. W zabytkowej scenerii i artystycznej atmosferze Krakowa odrodziło się w okresie Młodej Polski monumentalne malarstwo religijne, zarówno witrażowe jak i naścienne. Witraże Stanisława Wyspiańskiego, z Bogiem Ojcem w kościele Franciszkanów, oraz Józefa Mehoffera, ze znanym Europie zespołem w katedrze Św. Mikołaja w szwajcarskim Fryburgu, to szczyty artystyczne, najwybitniejsze osiągnięcia w dziejach tej gałęzi polskiej twórczości. Katalizatorem rozwoju nowoczesnego malarstwa religijnego w Krakowie była odnawiana wawelska katedra, dla której tworzył zarówno Mehoffer, jak i Wyspiański, choć jego dzieło pozostało w fazie kartonowych projektów. Ci artyści byli solidnie przygotowani warsztatowo do realizacji swych wizji. Nie darmo Wyspiański przerysowywał witraże dominikańskie, wnikając w tajniki artystów średniowiecznych. W roku 1902 Stanisław Gabriel Żeleński, syn znanego kompozytora, brat pisarza Boy’a, założył jeden z najbardziej znaczących w tej części Europy, funkcjonujący do dziś Krakowski Zakład Witrażów S.G. Żeleński, w którym malarze realizowali swe projekty, a niekiedy też projektowali na zlecenie właściciela.

Adam Stalony-Dobrzański to kontynuator świetnych tradycji monumentalnego malarstwa religijnego rozwijanego w Krakowie w 1. połowie XX wieku. Uczeń Władysława Jarockiego i Fryderyka Pautscha, korzystał też z lekcji Józefa Mehoffera, którego, zwłaszcza w zakresie sztuki witrażu, stał się chyba najbardziej godnym następcą. Nie był jednak jego naśladowcą, demonstrował własny, wyrazisty styl. Na krystalizację tego stylu wpływ miała nie tylko krakowska Akademia Sztuk Pięknych, lecz także sztuka w Krakowie, panujące w Europie trendy artystyczne, jak również korzenie rodzinne, bliskie kontakty w dzieciństwie i wczesnej młodości z religią i kulturą budowaną na bizantyńskiej tradycji. Witrażownictwo było koronną gałęzią w twórczości Stalony-Dobrzańskiego. Na tę drogę wkroczył już w dojrzałym wieku, gdy w roku 1950 z Zakładu Żeleńskich otrzymał zamówienie na witraże do kościoła w Trzebownisku koło Rzeszowa, stosunkowo więc późno, nie za późno jednak, by nie móc się w pełni twórczo zrealizować. Wybrał ją w okresie najgorszym z najgorszych w odniesieniu do sztuki religijnej, w czasie ostrej walki komunistycznego państwa z Kościołem. Wbrew temu, a może poniekąd dzięki temu, jego postawa ideowo-artystyczna stała się tak wyrazista, jednoznaczna. Ujawnił ją z czasem w kontaktach z kardynałem Karolem Wojtyłą, głosząc zasadę, że w twórczości religijnej w każdym przypadku głębi treści powinien towarzyszyć wysoki poziom artystyczny. Miał za złe wielu duchownym zleceniodawcom, że często dążą do zaspokajania niezbyt rozwiniętego smaku estetycznego odbiorców. Swą postawę konsekwentnie realizował. Tworząc w większości projekty witraży do kościołów i cerkwi nie w wielkich centrach kultury, lecz prowincjonalnych, za każdym razem wysoko podnosił poprzeczkę artystycznych wymogów, stawiał sobie maksymalistyczne cele.

Nasz artysta znakomicie rozumiał istotę sztuki witrażu, możliwości jej przemawiania, walory i ograniczenia. O indywidualnym procesie twórczym wiele nam mówią szkice do kartonów. Pierwszą wizję sceny notował ołówkiem na papierze, w niewielkich, miniaturowych rozmiarach, powiększając ją następnie, rozbudowując kompozycyjnie i kolorystycznie. Dzieła witrażowe Stalony-Dobrzańskiego zdradzają erudycję teologiczną, świetną znajomość ikonografii, zarówno zachodnio- jak i wschodniochrześcijańskiej, a także wiedzę w zakresie form przynależnych do poszczególnych wielkich stylów. Czy to tradycji bizantyńskiej, czy zachodniego średniowiecza aż po nowsze czasy. Króluje tu Chrystus, często w scenach pasyjnych, oraz Jego Matka, przewijają się wielkie rzesze świętych, rzadziej występują postacie starotestamentowe, jak prorocy, mnóstwo jest symboli chrześcijańskich i różnych atrybutów religijnych. Przedstawienia będąc kontynuacją tradycyjnej ikonografii ożywiane są własną inwencją kompozycyjną autora, a także wersetami z Pisma Świętego i innych tekstów religijnych. Napisy, towarzyszące niemal każdej scenie, są jednym z głównych elementów wyróżniających witraże Stalony-Dobrzańskiego. Są one przekaźnikiem ideowo-religijnym, stanowią zarazem ważny element kompozycji, równorzędny z elementami figuralnymi. Pamiętajmy, że pismo jako forma plastyczna było jedną z domen w działalności artystycznej naszego malarza. Uzyskawszy solidne przeszkolenie w tym zakresie na krakowskiej ASP, u Ludwika Gardowskiego, od roku 1947 pracował w Zakładzie Liternictwa tejże uczelni, a w roku 1957 został kierownikiem Samodzielnej i Dyplomującej Katedry Liternictwa.

Formę w witrażach Stalony-Dobrzańskiego cechuje pewien synkretyzm, dostrzegalny jednak wyłącznie przez odbiorców znających sztukę dawną. Artysta czerpał pełną garścią raz z zasobów sztuki romańskiej, w tym z iluminacji ksiąg wprowadzając, zwłaszcza do scen bocznych, przysadziste figury, innym razem sięgał do wyrafinowanej sztuki gotyckiej z nadnaturalnie wysmuklonymi postaciami, często tworzącymi izokefaliczne szeregi, podobnie jak w portalach katedr francuskich czy malarstwie bizantyńskim. Niekiedy twórca jakby chciał zachować romańskie tzw. prawo ram, dopasowując kompozycję do kształtu wypełnianego pola, nierzadko też jako obramienie stosował romańską mandorlę. W witrażach cerkiewnych widać nawiązywanie do tradycji malarstwa ruskiego, ikonowego i ściennego, choć i w nich nie rezygnował jednak zupełnie z zachodnich motywów. Deformacja czy stylizacja form korzeniami sięga tu sztuki średniowiecznej, utrzymana jest jednak w duchu XX-wiecznego ekspresjonizmu. Geometryzacja form z odwoływaniem się do kierunku kubizującego, rodem ze sztuki Picassa, wydaje się najważniejszą cechą stylu artysty. Wykorzystując w pełni możliwości, jakie daje sztuka świetlistych kolorów, po mistrzowsku zestawiał różnorodne plamy barwne w harmonijną dekoracyjną całość. W niektórych oknach akcenty świetlne i kolorystyczne są rozłożone równomiernie, w innych dostrzega się dominantę w głównych postaciach, jak Chrystus Ukrzyżowany czy Matka Boska, niekiedy też poszczególni święci.

W tym bogactwie kompozycyjnym występuje zróżnicowanie wynikające z takich czynników jak typ obiektu architektonicznego, do którego witraże były przeznaczone czy wielkość i kształt okien. W nowym kościele w Trzebownisku Stalony-Dobrzański zdołał zmieścić w jednym oknie jedynie dwie-trzy sceny figuralne. Zdecydowanie lepsze warunki pod tym względem stwarzały mu okna neogotyckiego kościoła parafialnego w Rozwadowie, gdzie w części z nich oprócz postaci głównych umieścił po kilkanaście scen, w innych zaś ograniczył się do ukazania jednej postaci. Wielkie możliwości kreatywne dały artyście okna wspaniałej gotyckiej katedry Św. Jakuba w Nysie, z maswerkami. Wypełnił je trzema szeregami frontalnie ujętych postaci, akcentując w ten sposób wertykalność pól podziału, w polach maswerków umieścił zaś symbole chrześcijańskie. Jeszcze bardziej ów wertykalizm został podkreślony w gotyckich oknach bazyliki w Zawierciu, gdzie w każdych z nich widnieje tylko jedna, niezwykle uwysmuklona postać. Zupełnie indywidualny wyraz ma witraż w kościele ewangelickim w Warszawie, oszczędny w kompozycji, gdzie artysta stworzył szachownicę złożoną z prostokątnych pól, w których na przemian poumieszczał fragmenty świętych postaci i religijnych scen oraz jakby szeregi cegiełek z napisami. W witrażach cerkiewnych, w Gródku Białostockim czy w Warszawie, artysta zdradza znajomość m.in. zachowanego w Polsce naściennego malarstwa ruskiego, z freskami w kaplicy królewskiej w Lublinie na czele, które, równie hojnie jak w witrażach świątyń katolickich, opatrzył napisami w dobrze mu znanej cyrylicy.

Witraże, choć stanowiły domenę w działalności artysty, nie są jedynym świadectwem jego talentu i bogatej osobowości, stosunkowo mało znanej, która pozostaje jakby w cieniu jego własnych dokonań. Spuścizna ta jest wielka. O ile uboższa byłaby bez niej polska sztuka powojenna! Oddziaływała ona i oddziałuje na innych artystów. To przecież u boku Adama Stalony-Dobrzańskiego ukształtował swą indywidualność twórczą Jerzy Nowosielski, jeden z najwybitniejszych polskich malarzy XX wieku.

 


| STRONA GŁÓWNA | KONTAKT | AKTUALNOŚCI | ARTYSTA | DZIEŁO | KATALOGI I DRUKI | FILMY | WYSTAWY | PATRONATY | WYSZUKIWANIE | MAPA STRONY | Deep. © 2011-2017